I były takie dni że przed snem
myślałam o tym z trwogą czy się obudzę
czy ujrzę jeszcze kochane twarze
i były takie dni że przed snem
myślałam z trwogą że się obudzę
a własna twarz była zamazana
i były noce gdy on nie przychodził
i noce które z dniami się miejscem zamieniały
czy kiedyś przebudzę się do nowego życia
czy wszystko ukołysze mnie do tego wiecznego
czarniejszego niż zwęglone oczy
kiedy w śnie śniąc przestaję
dbam w nim o gniazdo dla serca
chronię by zostało dla innych
niech mnie nie zbudzi szum
cudzych powinności
sen to płochy ptak
zrywa się w locie do gwiazd
choć w mętnych ciemnych jeziorach
szuka też swego klejnotu
autor: Maja Hypki-Grabowska
ostatnia modyfikacja: 2023-04-22
Ta praca należy do kategorii:
Komentarze (0):